piątek, 22 września 2017

Maciej Maćkowiak - "Figle i żarty. Dowcipy dla dzieci"


Autor: Maciej Maćkowiak
Tytuł: Figle i żarty. Dowcipy dla dorosłych
Wydawnictwo: SBM Renata Gmitrzak
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 80
Ocena: 7/10

Opis:

Czy wiesz, jak brzmi liczba mnoga rzeczownika niedziela?
– Wakacje. Jedzcie dzieci! Jedzcie, dzieci! – Interpunkcja czasem ratuje życie. Gdzie leży Kuba? – Kuba leży w domu, ma grypę.

Zebrane w książeczce żarty rozweselą każdego! To dowcipy o dzieciach, które niekiedy psocą, mylą się i robią żarty innym. Tobie na pewno też przydarzyło się kiedyś coś zabawnego.

Recenzja:

Na rynku znajdziemy mnóstwo publikacji będących zbiorami mniej lub bardziej śmiesznych dowcipów. Nie trzeba nawet udawać się do księgarni, wystarczy zapytać w kiosku. Prawdopodobnie leżą gdzieś obok powszechnie uwielbianych krzyżówek z miłą panią na okładce. Zwykle są one przeznaczone dla dorosłych Czytelników, czasem opatrzone znaczkiem +18, innym razem podzielone tematycznie - dowcipy o policjantach, kobietach, mężczyznach itp. Dorosłych one bawią i nic w tym dziwnego. Tyle że nie wszystkie nadają się dla dzieci, a przecież niejednokrotnie słyszy się w szkołach czy na podwórku, jak małoletni powtarzają za dorosłymi treści niekoniecznie adekwatne do ich wieku, nie do końca przez nich rozumiane, ale zasłyszane w domu.

Nareszcie ktoś wpadł na dobry pomysł i w jednym miejscu zebrał żarty, które bez obaw mogą przeczytać młodzi Czytelnicy. Bez wulgaryzmów, podtekstów o zabarwieniu erotycznym, a jednocześnie nie tak do końca grzeczne. Przynajmniej nie wszystkie. I dobrze, trochę "pikanterii" nie zaszkodzi, jeśli jest ona dostosowana do rozumowania dzieci. Pomysł trafiony, w końcu śmiech to zdrowie.

Na osiemdziesięciu stronach znajdziemy różnego rodzaju dowcipy przeznaczone dla dzieci, choć tak naprawdę trudno stwierdzić, jaki wiek byłby odpowiedni, aby sięgnąć po tę książeczkę, bo jedne z nich są łatwiejsze w odbiorze, inne moim zdaniem nadają się dopiero dla młodszych nastolatków. Nie są one przy tym pogrupowane, co znacznie ułatwiłoby sprawę.

Co istotne, dowcipy w większości dotyczą sytuacji bliskich dzieciom. Takich, z którymi stykają się one na co dzień. Miejscem "akcji" jest dom, podwórko, szkoła, a ich bohaterami właśnie dzieci, rodzice, nauczyciele, koledzy i koleżanki. Coś, co jest młodym umysłom znane, będzie przez nich łatwiej zrozumiane.



Całość pisana dużą czcionką, dzięki czemu dzieciaki mogą czytać samodzielnie. Z kolei kolorowa oprawa przykuwa wzrok. Podsumowując, publikacja warta polecenia, choć osobiście uważam, że trafionym pomysłem byłby podział żartów na kategorie wiekowe, aby nie szukać tych "odpowiednich" dla naszych pociech.

Mój faworyt? "Na lekcji religii:
- Co robimy, kiedy jest post?
- Komentujemy i dajemy lajka". 
Prawdziwy znak naszych czasów :)

środa, 20 września 2017

Guido van Genechten - "Gustaw niestraszny duch"


Autor: Guido van Genechten
Tytuł: Gustaw niestraszny duch
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 32
Ocena: 10/10
Wiek: 4+

Opis:

Gustaw jest inny niż pozostałe duchy. Co wyróżnia go spośród całej rzeszy podobnych do siebie zjaw? Romantyczna dusza, delikatność i niezwykła różowa poświata. No i jeszcze to wycie, którym mógłby kogoś co najwyżej rozbawić, bo o przestraszeniu raczej nie ma mowy.

Czy Gustaw poradzi sobie w lodowatej (brr!) i mrocznej Opuszczonej Wieży?


Recenzja:

Poznajcie Gustawa – ducha, który urodził się wyjątkowy. Od kolegów odróżnia go nie tylko kolor – w przeciwieństwie do innych duchów jest… różowy – ale również sympatyczne usposobienie, pokojowe nastawienie do świata, upodobanie ciszy, skłonność do kontemplacji i brak jakichkolwiek predyspozycji do siania grozy. Jest po prostu zbyt miły i delikatny jak na straszyciela. Z tego powodu ma problemy w szkole i z w wyniku swojej nieudolności na lekcjach straszenia zostaje wysłany do kozy, której rolę pełni zimna i ciemna Opuszczona Wieża. 

Zesłanie okazuje się jednak nie być wcale takie straszne, kiedy Gustaw poznaje w wieży kota Miauczusia, który szybko staje się jego przyjacielem. Wspólnie zmieniają posępną Opuszczoną Wieżę w przytulne mieszkanko pełne kolorowych tkanin, polnych kwiatów i opowieści snutych przy ciepłym blasku płonącego w kominku ognia. Wieża Gustawa i Miauczusia szybko staje się również azylem dla zmęczonych nawiedzaniem posępnych miejsc duchów wystraszonych własnej straszności, Miejscem, gdzie można zregenerować siły przy ciepłej herbacie i pysznych ciasteczkach gościnnego Gustawa.






To sympatyczna i mądra opowieść o tolerancji, wymykaniu się określonym standardom i poszukiwaniu swojego miejsca w świecie. Okazuje się, że nie każdy duch musi być straszny, nawet jeśli się tego od niego wymaga. Inność to powód do sympatii, nie do odrzucania, a wsparcie rodziny i przyjaciół pomaga odnaleźć swoją drogę i rozwinąć skrzydła. 

O ilustracjach Genechtena pisałam jakiś czas temu przy okazji jego książeczki dla maluszków „Odkryj, gdzie…”. W tej książce strona graficzna została znacznie bardziej rozbudowana – postaci umieszczone są w szerokim kontekście i na rozbudowanych tłach. Całość jest bardzo klimatyczna – dominują ciemne kolory, są pająki i pajęczyny, spękane muzy opuszczonych ruin, księżyc w pełni i nietoperze. A jednocześnie nie sposób się bać, bo miękkie krawędzie ocieplają wizerunek, a rumiane buźki duchów nie mogą nie wzbudzić sympatii. Szczególnie, gdy w samotnej wieży Gustawa pojawiają się kwiatowe desenie i babcine klimaty. 

Zupełnie nowym odkryciem jest dla mnie Adamada Czyta Dzieciom – aplikacja na urządzenia mobilne, dzięki której można odsłuchać treść książki czytanej przez Agnieszkę Ostrowską. Niestety aplikacja wymaga skanowania każdej ze stron na bieżąco, przez co nie ma możliwości wysłuchania audiobooka nie posiadając przed sobą książki. Liczyłam trochę na możliwość słuchania na przykład w kolejce do lekarza, albo w podróży, bo książka sama w sobie ma spore gabaryty (mniej więcej wielkości A4) i trudno zabrać ją ze sobą.

Sugerowany wiek czytelnika to 4+, ale moja półtoraroczna testerka słucha tej bajki z wielkim zainteresowaniem, szczególnie fragmentów z kotkiem. Audiobook jeszcze się u nas nie sprawdza – głosu mamy nikt nie zastąpi, nie jestem również entuzjastką wręczania smartphona dziecku ;)

Bardzo polecamy na jesień, na halloween i na co dzień.

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.